Co jaki czas w mediach wybucha wrzawa na tematy edukacji.
Zazwyczaj mówi się o złej sytuacji nauczycieli, zbliżających się egzaminach, przeciekach z kuratorium oświaty czy o problemach uczniów. Jednym z głównych problemów uczniów to szafki szkolne. Te bardzo poręczne meble są przedmiotem zagorzałej dyskusji. Dyskusja o szafki szkolne jest raczej typowo polską dyskusją, w której wszyscy zgadzają się, że jest źle, że sytuację trzeba poprawić, ale w tych wszystkich głosach nie ma jednego konkretnego rozwiązania problemu. Szafki szkolne są potrzebne to fakt bezsporny, problem natomiast pojawia się przy praktycznej realizacji tego zagadnienia. Nikt nie zaprzeczy, że szafki szkolne są potrzebne. Związek uczeń-szafki szkolne polegałaby na tym, że uczeń sprzątałby szafkę, dbałby w ten sposób o wystrój szkoły a szafka odciążałaby jego kręgosłup. Problemem są pieniądze i brak funduszy na budowę szafek. Co bogatsze szkoły oczywiście są w stanie pozwolić sobie na szafki szkolne, jednakże i w tym wypadku spotykane są pewne trudności. System edukacji w Polsce jest taki, że uczeń w dużej mierze uczy się w domu, co powoduje, że szafki szkolne pozostają bezrobotne a podręczniki wędrują na plecach ucznia. Oczywiście nie da się z dnia na dzień zmienić systemu. Pozostaje jedynie nadzieja, że szafki szkolne tak czy siak odciążą ucznia, nawet w tych najprostszych rzeczach, jak buty na w-f, czy duże i ciężkie atlasy.
Brak komentarzy.
Dodawanie komentarzy zostało zablokowane.